dzisiaj jest sobota, 18 września 2021
Booking.com

Kliknij województwo, aby zobaczyć atrakcje.

Mapa atrakcji dolnośląskie kujawsko-pomorskie lubelskie lubuskie łódzkie małopolskie mazowieckie opolskie podkarpackie podlaskie pomorskie śląskie świętokrzyskie warmińsko-mazurskie wielkopolskie zachodniopomorskie

Kliknij województwo, aby zobaczyć wycieczki.

Mapa wycieczek dolnośląskie kujawsko-pomorskie lubelskie lubuskie łódzkie małopolskie mazowieckie opolskie podkarpackie podlaskie pomorskie śląskie świętokrzyskie warmińsko-mazurskie wielkopolskie zachodniopomorskie

Kliknij województwo, aby zobaczyć noclegi.

Mapa noclegów dolnośląskie kujawsko-pomorskie lubelskie lubuskie łódzkie małopolskie mazowieckie opolskie podkarpackie podlaskie pomorskie śląskie świętokrzyskie warmińsko-mazurskie wielkopolskie zachodniopomorskie

Rowerowy Szlak Orlich Gniazd - pomysł na wyjazd rowerowy z dziećmi

2021-09-14 00:24

Wyjazd rowerowy na Szlak Orlich Gniazd to było moje marzenie. Bardzo chciałem pojechać i przeżyć przygodę wspólnie z synem - Szymonem. Z różnych względów długo musiałem je odkładać albo przekładać, ale wreszcie przyszło zacząć mi je realizować w maju 2021. Na trasę wybrałem się ze sprawdzoną z poprzednich wyjazdów ekipą - z synem Szymonem (lat 6), Marcinem i jego córką Kalą (lat 6,5) oraz Kubą i jego synem Staśkiem (lat 5).

Pierwszy dzień - padało przez ok. 4h jazdy, mimo to dzieciaki zachowały dobre humory i dzielnie pedałowały.

Dojazd

Szlak można rozpocząć w Krakowie lub w Częstochowie. My zdecydowaliśmy się na rozpoczęcie naszej przygody w Częstochowie. Można do niej dojechać pociągiem (taki był pierwotny plan) ale z powodu skrócenia pierwszego wyjazdu i problemów logistycznych, zdecydowaliśmy, że dojedziemy samochodami. Jeden samochód zostawiliśmy na parkingu kempingu Gościńca Jurajskiego w Podlesicach, skąd odebrał nas Marcin a drugi w Częstochowie.

Pierwszy nocleg, jeszcze przed wyruszeniem na trasę, zapewnił nam Hostel Centrum, zlokalizowany niedaleko startu Szlaku - bardzo przyjemne miejsce, schludnie i niedrogo. Polecamy!

W pierwotnych planach mieliśmy dojechać pociągiem lub samochodem do Częstochowy w czwartek, w piątek wyruszyć na szlak i po 3 dniach dojechać na wysokość Zawiercia - stamtąd wrócić pociągiem do Częstochowy lub Warszawy. Niestety musiały ulec zmianie.

Dzień I - Częstochowa - Złoty Potok

Na szlak wyruszamy ok. 9:30. Nie śpieszy się nam, gdyż od rana siąpi deszcz, który wg prognoz ma ustąpić dopiero ok. 14:30 (prognozy niestety się sprawdziły)! Nie wróży to najlepiej ale dzieciaki są w dobrych nastrojach, chętne do rozpoczęcia przygody podczas kolejnego Rowerowego Wyjazdu Tatusiowego.

Mimo padającego deszczu ekipa zmotywowana i gotowa na 40 km trasę :)

Z rowerowym Szlakiem Orlich Gniazd rozpoczynamy przygodę w okolicach Dworca PKP, by następnie przejechać na Aleje NMP. Nie odwiedzaliśmy Jasnej Góry gdyż część ekipy zrobiła to dnia poprzedniego a nas czekało dzisiaj spore wyzwanie - 40 km w deszczu z dziećmi, w pagórkowatnym terenie. Stąd wyjeżdżamy z centrum miasta ulicą Mirowską, która prowadzi nas poza granicę Częstochowy. Brakuje drogi dla rowerów ale ponieważ jedziemy z dziećmi poniżej 10 roku życia, mamy prawo korzystać z chodnika, co zapewnia nam bezpieczny przejazd. Szlak dosyć szybko pokazuje swój charakter, gdyż po kilkunastu minutach jazdy pojawia się pierwszy, wymagający dla dzieci podjazd na Złotą Górę. Na szczęście tam gdzie jest podjazd jest też zjazd, który rozpędza dzieciaki na kolejne kilkaset metrów.

Pierwsze kilka godzin wyjazdu to ciągły deszcz - mimo to humory dopisywały :) - fot. Kuba Ruta - www.nastopach.pl

W Mirowie (dzielnicy Częstochowy), zjeżdżamy na lokalną drogę, tutaj zaczyna się też kolejny bardzo stromy podjazd, a następnie kolejny. Niedługo potem wjeżdżamy w leśną drogę asfaltową, która przechodzi w całkiem nieźle utwardzoną, leśną, bardzo przyjemną drogę, która prowadzi nas do wsi Kusięta. Tutaj robimy pierwszy dłuższy przystanek - przemoczone dzieciaki wymagają zmiany przynajmniej części ubrań i posilenia się, gdyż deszcz oraz niska temperatura powodują, że jest im zimno. Na szczęście ciepła herbata z termosu i dobre nastroje dzieciaków ratują ten dzień. Wspólnie stwierdziliśmy, że spanie pod namiotem w takich warunkach będzie bardzo trudne i nie pozwoli na wysuszenie butów i ubrań, dlatego organizujemy nocleg w agroturystyce w Złotym Potoku. Ruszamy w kierunku Olsztyna. Jadąc przez Kusięta mogliśmy jechać chodnikiem ale za zaraz za tabliczką oznaczającą koniec miejscowości musieliśmy wyjechać na drogą asfaltową. Na szczęście kierowcy w znakomitej większości zachowywali się bardzo odpowiedzialnie i nie mieliśmy żadnej stresującej sytuacji. Do Olsztyna wjeżdżamy ulicą Mstowską z nadzieję, że tu się posilimy (dzieciaki coraz częściej wspominają o ciepłej zupie) i doczekamy lepszej pogody. Udało się znaleźć otwartą restaurację z możliwością wysuszenia ubrań (ogromne podziękowania dla obsługi z restauracji Basteja - uratowaliście nam ten dzień pozwalając rozwiesić mokre ubrania i buty by je wysuszyć!). Gdyby nie możliwość zjedzenia ciepłego posiłku w komfortowych warunkach, wysuszenia butów, kurtek bluz dzieciaków, musielibyśmy ratować się skróceniem trasy i modyfikacją planów.

Pierwszy z Orlich Gniazd - zamek Olsztyn - fot. Kuba Ruta

Wysuszone i najedzone dzieciaki nabrały ponownie ochoty na dalszą jazdę. Najpierw jednak poszliśmy na zwiedzanie pierwszego z zamków a w zasadzie ruin zamku w Olsztynie oraz na lody, gdyż w słonecznym Olsztynie wyszło słońce i zrobił się piękny dzień :) Zamek a raczej jego ruiny, robią wrażenie swoim ogromem. Jakże musiał być ogromny setki lat temu w czasach swej świetności. W ramach zwiedzania dzieciaki wspinają się na skałki, zachwycają się wypasającymi się owcami, w tym owczymi niemowlakami i zdobywają wieżę widokową, z której rozpościera się widok na Jurę i Częstochowę. I właśnie w trakcie zwiedzania zamku wychodzi piękne słońce, które pozwala wysuszyć pozostałą część ekwipunku i nabrać ochoty na dalszą jazdę :)

Kubikes 20S na terenowych oponach spisał się znakomicie na wymagających trasach Szlaku Orlich Gniazd.

Kubikes 20S na terenowych oponach spisał się znakomicie na wymagających trasach Szlaku Orlich Gniazd.

W samym Olsztynie jest kilka innych atrakcji - polecamy jeszcze ruchomą szopkę czyli Izbę Twórczą Jana Wiewióra, lokalnego artysty (tym razem z powodu późnej godziny musieliśmy odpuścić) a na rynku miniaturkę zamku. Ruszamy ponownie na szlak, który prowadzi nas polną drogą za zamkiem dając nam bardzo interesujący widok na zamek. Nawierzchnia nie jest asfaltowa ale została ubita i jedzie się po niej wystarczająco dobrze, nawet po kilku godzinach deszczu - takie rozwiązania lubimy. Tam, gdzie możliwe, bez zbędnego asfaltowania natury. Aż do Zrębic jedziemy przez lasy i łąki, dopiero w tej niewielkiej wsi wjeżdżamy ponownie na rzadko uczęszczaną drogę asfaltową by po kilkunastu minutach jazdy ponownie wjechać w utwardzone leśne drogi. W Zrębicach mijamy zabytkowy Kościół Św. Idziego (tutaj lekko mylą nas znaki - mieszają się stare oraz nowe drogowskazy) ale na szczęście obraliśmy prawidłowy kierunek - Krasawa i Złoty Potok, drogą asfaltową. Kilkaset metrów przed miejscowością Siedlec mieliśmy jedyną niebezpieczną sytuację gdy ktoś postanowił nas wyprzedzać mimo jadącego z naprzeciwka samochodu.

W Siedlcu skręcamy w lewo w leśne, utwardzone drogi, które przez miejscowość Bogdaniec prowadzą nas aż do samego Złotego Potoku (ostatni kilometr przed Złotym Potokiem droga jest bardzo nieprzyjemna, z licznymi wystającymi ostrymi kamieniami. Jedziemy piękną ale wymagającą Aleją Klonową. To tutaj musiałem po raz pierwszy tego dnia popiąć hol Follow Me, gdyż po bolesnym upadku, bardzo już zmęczony Szymon był tak rozstrzęsiony, że potrzebował wsparcia na tym trudnym odcinku). Kilkaset metrów dalej, po ochłonięciu i zobaczeniu w oddali pasących się koni, jechał już sam. Jazda po Złotym Potoku to czysta bajka, wygodna, bezpieczna DDR. Meldujemy się w agroturystyce i jedziemy na pstrąga nad staw Amerykan. Ten dzień zakończyliśmy ok. 40 km (odcinek Częstochowa - Złoty Potok to 36,7 km ale my kręciliśmy się po Olsztynie i Złotym Potoku) i prawie 400 m podjazdów.

Dzień  II - Złoty Potok - Bobolice

Złoty Potok to miejscowość położona nad kilkoma stawami utworzonymi na rzece Wiercica. W miejscowości warto odwiedzić Zespół Pałacowo-Parkowy wraz z Pałacem Raczyńskic, pomnik Nosiwódki, rezerwat Parkowe, park linowy czy Dawna Pstrągarnia Raczyńskich (obecnie Gospodarstwo Rybackie).

Rezerwat Parkowe za Złotym Potokiem - pagórkowaty teren wymagał sporego wysiłku od dzieci.

Rezerwat Parkowe za Złotym Potokiem - pagórkowaty teren wymagał sporego wysiłku od dzieci.

Spod naszej agro ruszamy znaną nam z poprzedniego dnia drogą w kierunku stawu Amerykan by zanurzyć się w bukowym lesie, który porasta okoliczne wzgórza. Jura pokazuje swój charakter, liczne skałki po trasie, Grota Niedźwiedzia, przy której się zatrzymujemy by sprawdzić czy nie śpi stary, poczciwy niedźwiedź. Niedaleko stąd znajdują się jeszcze Brama Twardowskiego i Diabelskie Mosty - skalne ostańce o ciekawych kształtach. My jednak odpuszczamy sobie te atrakcje, bo zaplanowaliśmy podejście do ruin zamku Ostrężnik.

Skały, ostańce, ruiny zamków, jaskinie - Szlak Orlich Gniazd to mnóstwo atrakcji na każdym kroku, szczególnie dla dzieci.

Skały, ostańce, ruiny zamków, jaskinie - Szlak Orlich Gniazd to mnóstwo atrakcji na każdym kroku, szczególnie dla dzieci.

Samego zamku niewiele zostało i trzeba użyć wyobraźni oraz wspomóc się tablicą informacyjną aby zwizualizować sobie jak kiedyś wyglądał zamek, jaskinie natomiast zrobiły na Szymku duże wrażenie. Cały czas jedziemy w pagórkowatym terenie po dobrze ubitej leśnej drodze, wśród dających wytchnienie od słońca, drzew. Dzieciaki odczuwają trudy poprzedniego dnia i potrzebują dodatkowej motywacji. Ta przychodzi w Czatachowej, w której zaczyna się blisko 20 km asfaltowa droga rowerowa, która prowadzi nas przez dające wytchnienie lasy. Jedziemy w kierunku Żarek. A tutaj? Niespodzianka. Czeka na nas Muzeum Dawnych Rzemiosł w Starym Młynie - bardzo ciekawie zorganizowana ekspozycja, nie tylko dla dzieci ale i dla dorosłych. Po zwiedzaniu obiad i lody na żareckim rynku

W Starym Młynie - Muzeum Dawnych Rzemiosł w Żarkach - fot. Kuba Ruta

W Starym Młynie - Muzeum Dawnych Rzemiosł w Żarkach - fot. Kuba Ruta

Żarki, Stary Młyn i zabytkowe stodoły opuszczamy wyjeżdżając ponownie na asfaltową ścieżkę, od razu wspinając się na długi i wymagający dla dzieciaków Gościniej Mirowski - drogę prowadzącą wśród pól a na końcu przez las, do Mirowa. Po zdobyciu wysokosci czeka nas lekko tylko pofałdowana trasa  z wiatami przy których można odpocząć i zjeść a następnie długi zjazd w dół w kierunku kolejnego "orlego gniazda" - jednego z głównych punktów programu - zamku w Mirowie. W sezonie jest tu bardzo dużo turystów i trzeba uważać gdyż trasa przez wieś prowadzi drogami publicznymi. Wejście na zamek a w zasadzie na teren zamku, gdyż jest on w remoncie i nie można go na razie zwiedzać, jest płatne. Obok zamku przepiękna skałka, która w oka mgnieniu pada łupem naszych małych rowerzystów. Przy zejściu jednak musiałem pomagać gdyż obawa o zjazd zakończony złamaniem była zbyt duża.

Wspinaczka na skałę na terenie zamku w Mirowie.

Stąd ruszamy do Bobolic, w których jest już całkowicie odbudowany kolejny zamek. Jedziemy drogą asfaltową, z ograniczeniem do 30 km/h. Na szczęście jest już dosyć późno i prawie cały ruch turystyczny ustał. W sezonie jednak na drodze jest bardzo duży ruch samochodów. Zamek widać już z odległości kilkuset metrów, prezentuje się wspaniale, rob wrażenie na każdym z nas. Tutaj postanawiamy zakończyć nasz pierwszy etap, dzieciaki są już bardzo zmęczone. W ciągu 2 dni zrobiły ponad 60 km w wymagającym terenie. Ruszam po samochód do odległych o ok. 10 km Podlesic.

 Odbudowany zamek w Bobolicach.

Kontynuacja wkrótce :)

Podsumowanie

Odcinek, który zrobiliśmy jest bardzo atrakcyjny - dzieci mają co chwila do dyspozycji zamek, skałki, jaskinię, muzeum czy inne atrakcje. Zamki położone są bardzo malowniczo, co dodatkowo podnosi atrakcyjność szlaku. Nawierzchnia jest dobra, tylko w jednym miejscu musieliśmy zejść z rowerów aby je poprowadzić. Brakuje miejscami wydzielenia drogi dla rowerów, aby szczególnie z dziećmi nie jechać wzdłuż drogi ale mimo to, było bezpiecznie. Cały przebyty przez nas odcinek, aż do Podlesic, nadaje się do przejechania z przyczepką rowerową.

Noclegi, jakość szlaku, oznakowanie

Jura to w większości działki prywatne, w Złotym Potoku brak pola namiotowego, pozostaje nam więc spanie w agroturystykach lub w miejscach udostępnionych do biwakowania przez Lasy Państwowe (o ile takie znajdują się na trasie).

Noclegi na trasie można znaleźć w Częstochowie, Olsztynie, Złotym Potoku i okolicach, Żarkach, Mirowie (tutaj jest nawet pole biwakowe) i Bobolicach.

Jazda z dziećmi - ruch na drogach, tam gdzie musieliśmy jechać jezdnią, nie był duży. Ponieważ dzieci w trakcie wyjazdu miały poniżej 10 lat, mogły jechać po chodnikach (te czasami były zastawione przez zaparkowane samochody...), co zmuszało nas nieraz do zjeżdżania na drogę - nie zawsze było to komfortowe i bezpieczne gdyż dzieciaki musiały zjeżdżać z 5-10 cm krawężników a my musieliśmy mieć baczenie na to czy nie wjeżdżają pod jadące drogą samochody.

Odcinek, który zrobiliśmy (a także dalej do Podlesic), bez problemu można przejechać z przyczepką rowerową. Z uwagi na przewyższenia i różną nawierzchnię, szlak jest wymagający dla dzieci, co trzeba wziąć pod uwagę przy planowaniu odcinków dziennych.

Szlak jest dobrze oznakowany. Jedyny problem mieliśmy w okolicach kościoła Św. Idziego, gdzie pozostały jeszcze oznakowania starego przebiegu trasy.

W planowaniu trasy pomógł świetny przewodnik "Rowerowy Szlak Orlich Gniazd" wyd. Compass - https://compass.krakow.pl/rowerowy-szlak-orlich-gniazd-przewodnik-rowerowy, dostępny także w edycji elektronicznej. My korzystaliśmy z wersji papierowej.

Oficjalna strona wwww Szlaku Orlich Gniazd - https://www.orlegniazda.pl/

Wyposażenie

Rowery dla dzieci - jestem przekonany, że dobre, lekki rowery przyczyniły się znacznie do tego, jak dobrze nasze dzieciaki pokonywały dziesiątki kilometrów. Szymon jechał na lekkim rowerze Kubikes 20, Kalina na lekkim rowerku Woom 3, Stasiek na lekkim rowerze na kołach 16". Do wsparcia w trudnych momentach zabrałem hol rowerowy Follow Me.

Wszyscy mieliśmy sakwy Crosso oraz torby na kierownicę Ortlieb.

Wyjazd był świetnym sprawdzianem patentów na jazdę w deszczu. Pierwszy raz na wyjazd zabrałem poncho przeciwdeszczowe na rower Basil Hoga Bicycle Rain Poncho - sprawdziło się świetnie! Nie pociłem się jak w kurtce gore-tex, miałem suche spodnie, rękawy a całość nie krępowała ruchów. Mogę tylko polecić! Do tej pory sprawdzałem w jeździe po mieście ale w trasie wyjazdu rowerowego spisuje się równie dobrze!

Dla dzieci mieliśmy ogrodniczki przeciwdeszczowe z gumkami na stopy (nogawki wpuszczane w buty) i kurtki przeciwdeszczowe oraz jednoczęściowe komplety przeciwdeszczowe. Dzięki takiemu wyposażeniu mogliśmy jechać pierwszego dnia. Oczywiście ubrania dzieciaków były zmieniane na suche (np. skarpetki) gdy tylko nadarzyła się okazja :)

Na Gościńsku Mirowskim - asfaltowa ścieżka prowadząca z Żarek do Mirowa - fot. Kuba Ruta.

Na Gościńsku Mirowskim - asfaltowa ścieżka prowadząca z Żarek do Mirowa - fot. Kuba Ruta.

Komentarze

Zalogowani użytkownicy nie muszą wpisywać kodu bezpieczeństwa. Zarejestruj się teraz lub zaloguj się jeśli masz już konto.