Z dzieckiem pod Warszawą? To miejsce nas uratowało
W piątek o 16:00 siedziałam z synem na kanapie i nie miałam pomysłu, gdzie z dzieckiem pod Warszawą jeszcze nie byliśmy. Syn miał dość mieszkania, ja miałam dość szukania „fajnego miejsca pod Warszawę" w dziesięciu zakładkach naraz. 25 minut później staliśmy przy bramie do 9-hektarowego parku, syn już biegł po trawie, a ja piłam kawę na tarasie zabytkowego pałacu, nie odwracając się co chwilę, czy ktoś obcy nie przechodzi obok naszego stolika. To Pałac Wieniawskich w Chlebni koło Grodziska Mazowieckiego - stary pałac i nowoczesne domki glampingowe w jednym, zamkniętym parku krajobrazowym. Piszę o nim, bo sama szukałam czegoś takiego miesiącami, zanim trafiłam tu przypadkiem.
Jak wygląda dojazd pod Warszawę na weekend z dzieckiem?
Z centrum Warszawy do Pałacu Wieniawskich w Chlebni jedzie się około 25 minut, trasą S8 lub A2 w kierunku Grodziska Mazowieckiego. U nas syn zdążył zapytać „daleko jeszcze?" może raz - to dystans, na który dziecko zwykle nie zdąży się rozbujać.
Po zjeździe z głównej trasy droga robi się spokojniejsza, bez korków typowych dla dalszych wyjazdów pod Warszawę. Auto zostawia się za zamkniętą bramą wjazdową, a dalej bagaże i gości przewozi meleks - to był pierwszy moment, kiedy mój syn wyraźnie się ożywił, jeszcze zanim zobaczył domek czy plac zabaw. Dla mnie oznaczało to po prostu mniej dźwigania walizek po żwirowych alejkach, co przy jednym dziecku na rękach ma znaczenie.
Co dzieci robią przez cały dzień w Pałacu Wieniawskich?
Dzieci w wieku 3-8 lat spędzają tu czas głównie na świeżym powietrzu. Plac zabaw z huśtawkami i drabinkami, trampolina oraz spory, zamknięty park dają więcej swobody niż jakikolwiek hotelowy ogródek.
Pamiętam moment zaraz po wjeździe przez bramę, to nie jest przestrzeń otwarta dla przypadkowych osób z zewnątrz, cały 9-hektarowy teren należał w tamten weekend wyłącznie do nas i kilku innych rodzin. To różnicę poczułam już pierwszego wieczoru: syn pobiegł kawałek dalej niż zwykle pozwalam, a ja nie musiałam go gonić wzrokiem jak w zatłoczonym hotelu. Starsze dzieci z sąsiednich domków zajęły się stołem do ping-ponga i bilardem w sali kominkowej, mój czterolatek - trawą, hamakiem i rowerem elektrycznym, którym jeździł po alejkach parku, dopóki nie padł ze zmęczenia.
Wieczorem, kiedy syn już spał, wróciliśmy z mężem do balii przy domku. Każdy domek glampingowy ma własną, prywatną balię, więc nie trzeba było umawiać się na godzinę ani czekać w kolejce jak w spa. To był jedyny moment tego weekendu, który zapamiętałam bardziej niż cokolwiek innego, i szczerze: dla mnie to był punkt kulminacyjny całego wyjazdu, nie plac zabaw.
Jeśli zależy Wam na takim spokoju i zamkniętym terenie, Pałac Wieniawskich jest właśnie zaprojektowany pod tego typu rodzinny wyjazd pod Warszawę - bez przypadkowych gości, bez tłumu, z całym parkiem dostępnym tylko dla osób, które tam akurat nocują.
Co jeśli będzie padać?
Tak, deszcz nie musi oznaczać końca weekendu, sala kominkowa w pałacu, ze stołem bilardowym i grami planszowymi, działa jako naturalny plan B na gorszą pogodę. U nas drugiego dnia lało od rana i przyznam, że trochę się stresowałam, jak zajmę dziecko - skończyło się na dwóch godzinach bilardu i gier planszowych.
Domki glampingowe są ogrzewane i klimatyzowane przez cały rok, więc nawet chłodniejszy, mokry dzień nie wyklucza wyjazdu poza sezonem letnim. Duże przeszklenia w domkach sprawiają, że nawet siedząc w środku, dziecko widzi deszcz spływający po szybach i drzewa w parku - to inny rodzaj „oglądania przyrody" niż z hotelowego okna wychodzącego na parking.
Co zjemy na rodzinnym weekendzie pod Warszawą?
Śniadania przygotowywane są z lokalnych, świeżych produktów, a latem na dzieci czekają lody - syn zapamiętał akurat to bardziej niż cały plac zabaw, więc jeśli macie słodkiego dzieciaka, to działa. Dla rodzica oznacza to jeden problem mniej do rozwiązania samodzielnie.
Tym, co zaskoczyło nas najbardziej, była elastyczność kuchni pałacowej poza samym śniadaniem. Kucharz pałacowy gotuje też inne posiłki - obiady i kolacje - z tych samych świeżych, lokalnych produktów, więc nie trzeba wyjeżdżać poza teren, żeby zjeść coś więcej niż to, co da się przygotować w aneksie kuchennym domku. Jedzenie można też zamówić bezpośrednio do domku, jeśli akurat dziecko śpi w ciągu dnia albo po prostu nie chce się nikomu nigdzie iść, co przy małym dziecku ma dla mnie ogromne znaczenie.
Na drugi dzień zamówiliśmy kosz z kanapkami i domowymi burgerami na obiad w parku, zamiast siedzieć przy stole. Zjedliśmy go na kocu, kawałek od domku, podczas gdy syn biegał dookoła. Do tego zamówiliśmy jeszcze coś słodkiego, więc skończyło się na piknikowym popołudniu, które nie wymagało od nas żadnego planowania. Jeśli rodzina przyjeżdża na dłużej lub organizuje większe spotkanie rodzinne, dostępny jest również pełny catering, co sprawdza się przy okazjach typu urodziny dziecka czy zjazd rodzinny w plenerze.
Co wyróżnia ten nocleg pod Warszawą na tle innych ośrodków?
Drugiego dnia, kiedy mąż został z synem przy trampolinie, wzięłam jeden z rowerów elektrycznych dostępnych dla gości i objechałam cały park dookoła, 9 hektarów robi inne wrażenie, kiedy się je faktycznie przejedzie, niż kiedy ogląda się je z tarasu. Wieczorem, już po tym jak syn zasnął, zajrzeliśmy jeszcze do sauny dostępnej dla wszystkich gości na terenie. Szczerze nie spodziewałam się znaleźć czegoś takiego przy okazji wyjazdu, który miał być „dla dziecka".
To właśnie ten rodzaj detali odróżnia ten nocleg pod Warszawą od typowego hotelu czy agroturystyki . Tutaj rodzice też mają coś dla siebie, nie tylko patrzą, jak bawi się dziecko. Przy zameldowaniu obsługa oprowadziła nas meleksem po całym parku, więc już pierwszego wieczoru wiedzieliśmy, gdzie jest sauna, gdzie plac zabaw, a gdzie najspokojniejsza ścieżka na poranny spacer.
Dla większych grup pałac ma dodatkowo dwie sale szkoleniowe (do 20 i do 60 osób), a w plenerze da się zorganizować przyjęcie praktycznie bez ograniczeń liczby gości, z namiotem, nagłośnieniem i animacjami. Jeśli planujecie coś więcej niż weekend we dwoje z dzieckiem, np. zjazd całej rodziny, ten nocleg pod Warszawą, skaluje się od kameralnego wyjazdu po kilkudziesięcioosobowe przyjęcie bez zmiany lokalizacji.
Rzeczy, o które najczęściej pytają rodzice przed przyjazdem
Czy jest tu coś dla rodziców, nie tylko atrakcje dla dzieci?
Tak, na terenie dostępna jest sauna dla wszystkich gości oraz rowery elektryczne, z których można skorzystać, kiedy dziecko zostaje pod opieką drugiego rodzica lub śpi.
Czy meleks wozi tylko przy zameldowaniu?
Nie tylko, poza przewiezieniem bagaży do domku obsługa może oprowadzić gości meleksem po całym parku, co ułatwia szybkie zorientowanie się w terenie już pierwszego wieczoru.
Czy trzeba osobno rezerwować saunę i rowery elektryczne, czy są wliczone w pobyt?
Każdy domek ma własną, prywatną balię dostępną dla gości. Z kolei korzystanie z sauny i rowerów elektrycznych warto potwierdzić przy rezerwacji, ponieważ ich dostępność zależy od terminu pobytu i aktualnego obłożenia.
Co jeśli przyjeżdżamy z dziećmi w różnym wieku, np. 4-latkiem i 10-latkiem?
Młodsze dzieci zwykle spędzają czas na placu zabaw i trampolinie, a starsze chętniej korzystają z bilarda, ping-ponga w sali kominkowej lub rowerów. Teren jest na tyle duży, że obie grupy wiekowe mają osobną przestrzeń, a rodzic nie musi wybierać, kogo pilnować w danym momencie.
Czy można przedłużyć pobyt poza standardowy weekend?
To zależy od dostępności terminu, warto zapytać o to przy rezerwacji, zwłaszcza jeśli zależy Wam na konkretnych dniach w sezonie wakacyjnym lub okołoświątecznym.
Jeśli czujesz, że taki spokojny wyjazd pod Warszawę jest właśnie dla Was, więcej szczegółów znajdziesz na stronie www.palacwieniawskich.pl.
Artykuł sponsorowany
Komentarze
Zalogowani użytkownicy nie muszą wpisywać kodu bezpieczeństwa. Zarejestruj się teraz lub zaloguj się jeśli masz już konto.